• Wpisów:747
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 12:53
  • Licznik odwiedzin:35 137 / 2056 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Bez względu na to, co się stanie, trzymaj głowę wysoko. I na miłość boską, ciesz się każdą chwilą albo przynajmniej postaraj się cieszyć pojedynczymi momentami, nawet bólem, nawet przegraną, jeśli tak ma być.
 

 
Tak długo ignorowałam fakt, że przecież moje życie wcale nie jest takim życiem jakim powinno być. Wmawiałam sobie, że wcale nie jest tak źle, bo znów potrafię wychodzić do ludzi, bo poznaję innych i nie płaczę tak wiele jak kiedyś. Ale w końcu przyszedł moment, który szybko pokazał mi jak wiele beznadziejności i banalności jest w tym wszystkim, co robię. Mój świat jednak nie ma żadnego sensu, a ja zupełnie nie wiem jak mu ten sens przywrócić. Utknęło we mnie coś dziwnego i właśnie to nie pozwala mi ruszyć do przodu z pełną prędkością. To chyba właśnie miłość, to ona trzyma mnie w miejscu i pokazuje jak boli kiedy nie jest odwzajemniona. A ja nie wiem, co dalej, jak wyrwać się z jej szponów, a inni tylko patrzą i kręcą głową z niedowierzania, ale żadne z nich mi nie pomoże, nie podpowie co zrobić, aby zacząć w pełni żyć.
 

 
Pamiętasz jak kiedyś każdej nocy płakałaś, a każdego następnego ranka wychodziłaś z domu i tak świetnie udawałaś, że wszystko jest w porządku? Pamiętasz jak zamykałaś się sama w swoim pokoju i nie chciałaś rozmawiać z kimkolwiek? Pamiętasz jak bardzo bolało Cię to, że nie mogłaś go zobaczyć czy z nim porozmawiać? Pamiętasz jak szukałaś winy w sobie, bo byłaś pewna, że to Ty zrobiłaś coś źle, że nie chciał dalej z Tobą być? Dziś już jest inaczej, prawda? Dziś nauczyłaś się żyć ze złamanym sercem, nauczyłaś się odnajdywać w świecie, w którym jego od tak dawna już nie ma. I chociaż ciągle nie jest tak dobrze jak dawniej to czujesz się lżej i wiesz, że w pewnym sensie stałaś się wolna. Potrafisz się uśmiechać i korzystać z życia. Nie jesteś już tamtą zamknięta dziewczyną, poznajesz nowych ludzi, myślisz o swojej przyszłości. Masz poczucie, że wreszcie powoli ruszasz do przodu. Problem tylko tkwi w tym, że jeszcze czasem zbyt mocno zatęsknisz za swoją przeszłością.
 

 
Zmieniła się. Na prawdę się zmieniła. Trampki zastąpiła koturnami. Spodnie spódnicami. Szare bluzy sukienkami. Na wiecznie niepomalowane usta zaczęła nakładać błyszczyk. Zaczęła przykładać wagę do tego jak się odżywia, jak wygląda jej cera. Na jej ustach coraz częściej gościł szczery uśmiech, a w oczach były wesołe ogniki. Przestała przesiadywać całe dnie w domu. Spotkania z ludźmi dawały jej wiarę, nadzieję. Stawała się coraz bardziej pewna siebie. Zrozumiała jaki popełniała błąd żyjąc nieodwzajemnioną miłością. Przestała marnować czas nad użalaniem się nad sobą. Trwało to długo, ale... udało się. Ktoś mógłby powiedzieć, że to niemożliwe, że ktoś się może aż tak zmienić. Jednak jak widać można. Miłość potrafi zdziałać cuda. ♥
 

 
Niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu i szybko odchodzą. Niektórzy zostają przez chwilę i zostawiają ślady w naszych sercach. A my już nigdy, przenigdy nie jesteśmy tacy sami.
 

 
Życie to milion uśmiechów. Tysiące litrów łez. Setki nadziei. Kilkadziesiąt wspomnień. Parę upadków. Jeden cel - przetrwać.
 

 
ŻYCIE SIĘ SYPIE, KIEDY KTOŚ BARDZO BLISKI, KTOŚ JAK PRZYJACIEL MA CHARAKTER DZIWKI.
 

 
Mam ochotę wyjść. Tak po prostu wyjśc i nigdy nie wrocic. Nigdy przenigdy nie wracac do wspomnien,do chwil z nim,z osobami ktore odeszly,a ktore mialy byc na zawsze,do tych miejsc gdzie az roi sie od wspomnien, tych dobrych i tych zlych, i najbardziej boli ze idziesz tam.. Ale juz bez tych ludzi ..
I znow czuje ze popadam w depresje..
Ze trace władze nad wlasnym zyciem,cialem,ze mysli maja przewage i władze nade mną, zawładnęły mna i moim umysłem..
Niszczą mnie, zabijają.
Chce być martwa.
Chce tego.
I wiem że niektóre osoby też chcą tego co ja..
Ale w stosunku do mnie.
Zastanawiam sie czy wygram tym razem ja,czy depresja.
Ale obawiam sie ze nie mam juz na tyle sily by wygrac to walke z jakże kochaną przyjaciólką (depresją).
Pani pedagog określiła moje zachowanie i tok myślenia autodestrukcyjnym.
Śmieszne.
Co ona gada?
Przecież jest zajebiście, aż mi się skakać chce, z mostu,pod tira.
To dziwne że słowa 'na zawsze' 'kocham Cie' 'zrobie dla Ciebie wszystko' straciły jakiekolwiek znaczenie.
Dla mnie te słowa są puste.
Brzmią jakby ktoś wyrecytował którki wierszyk, proze..
Nikt z nas nie jest dziewicą,bo życie pierdoli nas dzień w dzień.
Nigdy nie pojmę tego jak można być głupim ..
I ślepym!
Nie widzieć tego co ma się dosłownie na wycięgnięcie ręki..
Jak można jej nie wyciągnąć..
Tylko wyciągać dłoń do kogoś kto nie jest wart nawet ani jednego naszego spojrzenia..
Żeby coś docenić,trzeba to stracić, żeby odzyskać trzeba się zmienić..
Zmieniłam się..
Zmieniłam tok myślenia..
Postępowanie,zachowanie..
Siebie..
I co? I zrozumiałam jak bardzo mi na kimś zależy..
Ale chuja z tego..
Za późno to zrozumiałam..
Chyba najlepiej stać się zimną suką lub skurwielem..
Chciałabym nie czuć nic..
Być wolna od uczuć, i tego bólu który mnie rujnuje od środka..
Co z tego że się śmieje?
Nikt nie wie jak jest gdy zostaje sama..
Co się ze mną dzieje.
Nikt. Nic.
Najprościej byłoby się poddać..
Ale czasami droga na skróty zajmuje dłużej..
I widzisz?
Moje myśli są sprzeczne..
To co chce,i to co czuje..
No kurwa..
Ile mozna..
 

 
- Dam sobie radę, spoko!
- Musisz. Bo zasługujesz na kogoś wartościowego.
- Ja właśnie myślę, że on jest wartościowy. I w tym jest mój problem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nawet jeśli coś zakłóca Twoje sny - trzeba żyć, trzeba żyć!
Stare przyjaźnie obracają się w pył - trzeba żyć, trzeba żyć!
Myślisz, że nie spotka już Ciebie nic? Trzeba żyć, trzeba żyć!
Masz moją gwarancję, że miarą wygranych jest uśmiech przez łzy.
 

 
Czasem nadal o tym myślę. O tej malutkiej dziewczynce z placu. O jej dużych, zielonych oczach. Tamtego dnia było szaro, zimno. Padał deszcz. Szłam szybkim krokiem w stronę przystanku autobusowego, gdy potknęłam się o coś. Spojrzałam na ziemię. Leżał na niej mały, pluszowy miś z postrzępionym uszkiem. Podniosłam go zdziwiona. Kto mógł zgubić tę zabawkę? Rozejrzałam się odruchowo, ale nic nie zobaczyłam - nic prócz deszczu. Wzruszyłam ramionami. Co mogłam poradzić na to, że jakieś dziecko zgubiło zabawkę? Wtedy ją zobaczyłam. Siedziała na opustoszałym placu zabaw, malutka, ściskająca kurczowo w ręce czerwony szaliczek. Drżała z zimna. Nie wiedziałam, co tam robiła, ale zdumiała mnie. Co robiła na takim deszczu na dworze w ledwie króciutkiej, niebieskiej sukieneczce? Podeszłam do niej szybko i delikatnie złapałam za ramię. Spojrzała na mnie załzawionymi oczami. "Co się stało?", zapytałam. Milczała. Chyba się przestraszyła. "Zgubiłam misia", odparła w końcu ze smutkiem. "Mama będzie zła. Nie mam innego misia.". Uśmiechnęłam się lekko do niej i wyciągnęłam znalezioną zabawkę. "To ten?". Patrzyła chwilę ze zdumieniem, a potem uśmiechnęła się. "Tak!", krzyknęła. "Ten!" Natychmiast owinęła pluszaka szalikiem i podskoczyła. "Dziękuję bardzo!" Patrzyłam ze śmiechem, jak odchodzi w podskokach, mimo deszczu radosna, że znalazła misia. Kierowała się w stronę najbliższej klatki - tam najwyraźniej mieszkała. Wkroczyła na ulicę i nagle miś wypadł jej z rąk. Schyliła się, żeby go podnieść. Auto nadjechało niespodziewanie. Pijany kierowca? Nie wiem. To nieważne, już nie. Ważne jest to, że dziewczynka o zielonych oczkach i anielskim uśmiechu nigdy nie doszła do domu.
  • awatar So sad †: To straszne.. Nie wiem czy płakać ze smutku, że jej się to stało, czy winić kierowców którzy jeżdżą jak pojebani.. zapraszam do siebie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czasem pojawia się w naszym życiu ktoś, kogo mylimy ze szczęściem.. Oddamy mu wszystko tylko po to, zeby on już nam tego nie oddał.. Pokochamy tylko po to, żebyś później płakać.. Przywiążemy się po to, żeby później widzieć jak odchodzi.. I wtedy dociera do nas, że życie nie ma sensu, że to tak na prawde teatr, a my jesteśmy w nim tylko marionetkami.. Wtedy już rozumiemy, że życie i miłość to takie dwie bezlitosne kurwy, które się dobrały po to, aby niszczyć nas psychicznie..
 

 
i trochę spuchnięte oczy, nie jakbyś płakała przed chwilą, ale tak, jakbyś płakała po trochu, codziennie.
 

 
Zostawisz mnie, bo mam blizny po nieszczęściu? Będziesz następną blizną.
 

 
Nie urodziłam się jako wredna suka...
Kiedyś byłam całkiem sympatyczna...
To życie nauczyło mnie dystansu...
 

 
Mam swój własny świat. Zamykam w sobie ból.Chcę go udusić , a później wypłakać. Cały czas z nim walczę.Nie umiem się zwierzać bo bardzo mnie to boli.Wszyscy mają mnie za zakręconą dziewczynę , która cały czas się śmieje.Ale ja się śmieje , żeby nie płakać...
 

 
Ból mnie rujnuje.
Nie mogę bez ciebie żyć.
Serce rozpadło mi się na kawałki.
Proszę wróć i mnie przytul.
Proszę zostań ze mną i nie odchodź.
Kocham cię...
Czy to nie wystarczy ?